
Et voilà, Gustave Courbet. Jedyny artysta, który wiedział, jak nazwać rzeczy po imieniu. Przypisując swemu obrazowi, który widnieje obok, tytuł l'Origine du Monde (źródło świata) nadał waginie wymiar mistyczno-filozoficzny, unosząc ją ponad prozaiczną rzeczywistość widniejącą na obrazie.
Jak podają francuskie czasopisma, artysta aż do 1995 roku znany był jedynie historykom sztuki i miłośnikom francuskiego realizmu. To właśnie dotacja tego obrazu na rzecz Musee d'Orsay przywróciła Courbeta światu, odrodziła na nowo do życia publicznego.
Courbet urodził się w 1819 roku w Doubs (niedaleko podobno mieszkają rodzice Marca;)), zmarł w 1877 roku w Szwajcarii (dokąd uciekł, ponieważ skazano go za zdemolowanie kolunmy Vendome, ale nieoficjalnym powodem były jego bulwersujące prace. Po odsiedzeniu krótkiej kary, zwiał z Francji by uniknąć kolejnych aresztowań.).
Dzieła artysty oskarżano o zbytnią dosłowność. Był francuskim prekursorem realizmu. Zarzucano mu, że zbyt mocno zbliża się w swych obrazach do fotografii, za bardzo skupia się na szczegółach. Tymczasem Courbet tłumaczył: "Nigdy nie widziałem anioła, ani bogini i dlatego ich nie maluję" i szokował francuską Akademię Sztuki obrazami przedstawiającymi codzienne życie swojej wsi, niekiedy szerokimi na 7 metrów (jak Pogrzeb w Ornans z 1850 roku) - wielkości zarezerwowanej w tamtych czasach dla wizerunków scen historycznych i znanych postaci. Oskarżenia o korzystanie z fotografii, były w większości fałszywe. Fotografie pomagały mu jedynie w malowaniu aktów.
W setną rocznicę śmierci artysty, zorganizowano retrospektywę jego prac w Grand Palais w Paryżu. 30 lat później wystawa powraca i wzbudza olbrzymie zainteresowanie. Obrazy ściągnięto z całego świata, by móc pokazać główne etapy twórczości artysty poprzez najbardziej reprezentatywne działa.
L'Orgine du Monde, choć nie jest najlepszą pracą Courbeta, jest z pewnością najbardziej znaną. Obraz szokował ówczesnych, i szokuje teraźniejszych odbiorców. A największych kłopotów przysparza politykom. Na oficjalnej ceremonii przyjęcia dzieła w mury Muzeum d'Orsay w 1995 roku, ówczesny Minister Kultury Philippe Douste-Blazy, nie pozwolił reporterom fotografować się przed obrazem, a wywiadu dla telewizji udzielał przy wejściu do sali.
Podobnie zachował się prezydent Nicola Sarkozy. Oglądając wystawę 16 października 2007 roku, pozwolił się fotografować przy wszystkich obrazach za wyjątkiem tego jednego.
Ta niezrozumiała dla mnie pruderia zdaje się zupełnie nie udzielać pozostałej części publiczności, która wśród wszystkich dostępnych reprodukcji w pałacowym butiku najchętniej wybiera właśnie l'Origine du Monde;)
Wystawa czynna do 28 stycznia 2008 r.
Kolejka po bilety:)) Mnie udało się obejrzeć wystawę przed wizytą prezydenta. Przy kasie przede mną były dwie osoby;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz